2018,  Hiszpania,  Kraj Basków

Kraj Basków: mistyczna wyspa Gaztelugatxe

Planując nasz wyjazd do Kraju Basków wiedziałam jedno – Gaztelugatxe po prostu muszę zobaczyć! To jedno z tych miejsc, które (prawie) każdy gdzieś już widział i kojarzy “ze zdjęć w Internecie”. A zdjęcia te są naprawdę zachęcające i piękne, więc bardzo chciałam przekonać się czy rzeczywistość pokrywa się z moimi wyobrażeniami.

Kiedy dotarliśmy na parking położony w okolicach wyspy, zastaliśmy na nim niewiele samochodów, co bardzo mnie ucieszyło, bo obawiałam się tłumów. Szybko odnaleźliśmy drogowskaz wskazujący jedną z dwóch dróg – krótszą (1200 m), bardziej stromą, częściowo w formie schodków. Druga droga jest łagodniejsza, ale też nieco dłuższa (1600m).

Schodziłam podekscytowana jak małe dziecko, a kiedy już zeszłam, przekonałam się, że zdjęcia mówiły prawdę. Choć może nie do końca, bo nawet najpiękniejsze zdjęcia nie są w stanie przekazać prawdziwej magii i atmosfery tego miejsca.

Moim oczom ukazała się skalista wyspa, o którą obijały się wzburzone fale, a od góry otaczały ją gęste chmury. Do tego wszystkiego panowała tam błoga cisza, zakłócana jedynie szumem morza. To było coś niesamowitego.

Wyspa połączona jest z lądem kamiennym mostem, który przekształca się w schody, prowadzące na sam szczyt. Aby tam dotrzeć należy pokonać ok. 240 schodów, ale widoki, które się stamtąd rozpościerają są tego warte.

Na szczycie wyspy znajduje się Kaplica św. Jana Chrzciciela (Ermita de San Juan), wzniesiona prawdopodobnie w 1054 roku. Ta niewielka świątynia wielokrotnie ulegała zniszczeniom, a w roku 1978 spłonęła doszczętnie. Dwa lata później została otwarta ponownie, choć prace trwały do 1983 r.

Obecnie (poza kilkoma świątecznymi dniami) kaplica jest zamknięta dla zwiedzających.

Gaztelugatxe roztacza aurę tajemniczości, nic więc dziwnego, że powstało wiele legend dotyczących tego miejsca.

Najpopularniejsze mówią o tym, że na szczycie schodów swój ślad pozostawił św. Jan Chrzciciel, a “wdepnięcie” w niego przynosi szczęście. Innym sposobem na odpędzenie złych mocy i spełnienie marzenia jest trzykrotne pociągnięcie za dzwon, oczywiście należy wtedy mocno myśleć o naszym życzeniu. My spróbowaliśmy – zobaczymy czy się uda 😉

Gaztelugatxe – kilka wskazówek

Jeżeli korzystacie z samochodu, najłatwiej kierować się w okolice restauracji Eneperi, bo tam znajdują się parkingi (bezpłatne).

W październiku Eneperi była nieczynna, ale jeżeli będziecie mieli ochotę coś zjeść to całkiem niedaleko znajduje się Gaztelu Begi, niewielki hotel, na parterze którego znajduje się restauracja.

Na Instagramie często dostawałam pytania odnośnie parkingu – podobno w ścisłym sezonie jest problem ze znalezieniem wolnego miejsca. My byliśmy tam w październiku i jak już wspominałam, było tylko kilka samochodów. Ścieżka także była prawie pusta, minęliśmy dosłownie kilka osób.

Wygodne buty – przydadzą się przy schodzeniu stromą ścieżką i na schodach (które mogą być mokre i śliskie).

Wydaje mi się, że najlepsza pora na odwiedzenie tego miejsca to wiosna lub jesień. No chyba, że nie przeszkadzają Wam tłumy – wtedy śmiało można jechać w lecie, a i o piękną pogodę będzie łatwiej :).

Odkąd w 2017 roku wyspa pojawiła się w Grze o Tron jako Smocza Skała, popularność tego miejsca znacznie wzrosła. Dlatego też wprowadzono (podobno na próbę) konieczność bezpłatnej rezerwacji wizyty.

W październiku nie było takiej potrzeby, ale więcej informacji na ten temat znajdziecie tutaj.

Na parking wracaliśmy dłuższą drogą, co jakiś czas przystając, aby raz jeszcze spojrzeć na to niesamowite miejsce.

San Juan de Gaztelugatxe to jedno z najpiękniejszych miejsc jakie widziałam w 2018 roku. Czy na Was też zrobiło takie wrażenie? 🙂

pozdrawiam, kraszynka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *