Kreta w pigułce - krajobrazy, koty, jedzenie - garść przeróżnych informacji

by - września 05, 2017

Kaliméra!

czyli greckie Dzień dobry :))

OK, w końcu nadszedł czas na post podsumowujący dwa tygodnie spędzone na Krecie, czyli: co podobało nam się najbardziej? Co podobało nam się nieco mniej? Jak podróżowaliśmy po Krecie? No i czy naprawdę jedzenie na Krecie jest tak pyszne?  Zapraszam! :)


znalezione w Chanii :)





Zacznijmy od rzeczy przyjemnych, czyli...

Co najbardziej podobało nam się na Krecie?

- RÓŻNORODNOŚĆ. Dlatego właśnie jest tam tak pięknie. Pierwszego dnia rano poszliśmy na plażę i co zobaczyliśmy? Morze, a za nami góry, a obok rzekę wpadającą do morza... Oprócz morza
i gór na Krecie jest wiele pięknych miast, cudownych plaż - i tych tłocznych, i tych bardzo spokojnych. Kreta to idealne miejsce dla osób, które lubią aktywnie spędzać czas, ale i dla tych, którzy chcą po prostu odpocząć 

- PRZEPIĘKNE WIDOKI. A te przepiękne widoki to właśnie dzięki różnorodności. Byliśmy tam dwa tygodnie i naprawdę te piękne krajobrazy w ogóle nam się nie nudziły! Jeżdżąc autobusem zawsze czytam książkę, na Krecie nie miałam na to czasu. Patrzyłam przez okno i podziwiałam! :)






- JEDZENIE. Mniam! Przed wyjazdem dużo czytałam o kreteńskiej diecie, że pyszna, że zdrowa. 
Skoro zdrowa to skojarzyłam ją w warzywami. Warzywa raczej jem, bo muszę (chcę!), nie dlatego, że mam na nie ochotę, więc obawiałam się, że będę chodzić głodna! :D Oj, w jakim ja byłam błędzie.
Naprawdę - jedzenie było przepyszne! 
Ku mojej uciesze na Krecie też zaraz po zamówieniu dostaje się pieczywo (najczęściej podawane z oliwą, ale zdarzyło się, że dostaliśmy je też z oliwkami i żurawiną). Tutaj uwaga - czasami to pieczywo jest oddzielnie doliczane do rachunku, ok 2-3 euro. Taka suma może umknąć naszej uwadze, jednak czasami też zdarza się, że kelner dolicza sobie napiwek (5-10 euro).  
Lista kreteńskich przysmaków jest dłuuugaśna, wystarczyłoby na cały obszerny post, więc wspomnę tylko o tym, co nam posmakowało najbardziej.
Dla mnie najpyszniejszym daniem była MUSAKA (moussaka), w skład najbardziej tradycyjnej wersji wchodzą: ziemniaki, jagnięcina, bakłażany, pomidory i sos beszamelowy. Mojemu mężowi najbardziej smakowały przeróżne SOUVLAKI, czyli mięsne szaszłyki ;)) i przesłodka, klejąca BAKLAVA - ciasto filo, orzechy i miód!
Wszędzie też spotykaliśmy DOLMADES, czyli nadziewane ryżem liście winogron, ale te niekoniecznie przypadły nam do gustu.  

- LUDZIE. Grecy są fantastyczni! Uśmiechnięci, otwarci, głośni (ale w troszkę inny sposób niż Włosi). Odniosłam też wrażenie, że Grecy nie są nachalni, nie namawiają, że MUSISZ to kupić, bo jest to niezbędne, najcudniejsze itp. (z małymi wyjątkami, o czym wspominałam w poście o Chanii).

- MIASTA. Wąskie uliczki, ciekawa architektura, wiele zabytków, weneckie porty i twierdze. Stolicą Krety jest Heraklion, ale to Chania uważana jest najładniejsze miasto na Krecie. Według nas prawdziwą perełką jest Retimno.

- KARAIBY EUROPY, czyli laguna Balos i wyspa Gramvousa. Nawet zdjęcia nie są w stanie oddać piękna tych miejsc!



- KOTY. Wszędobylskie koty. ;))

Kotek po lewej to stały bywalec hotelowej restauracji (oczywiście części na zewnątrz), nie on jeden 
z resztą, bo takich stałych bywalców było kilka. Mieliśmy zaszczyt jadać posiłki w doborowym towarzystwie - kotów i gęsi (post o Kalyves) :)).
Drugiego kotka spotkaliśmy w Retimno. Przeróżne koty, np. różowe w zielone paski, może też znaleźć w sklepach z pamiątkami.
O! A na Santorini można sobie kota nawet wypożyczyć :))


To wszystko podobało nam się najbardziej (bo lista rzeczy, które po prostu nam się podobały, byłaby dużo dłuższa).


Co jeszcze kojarzy nam się Kretą?

- CYKADY. A raczej dźwięki, które wydają za pomocą tymbali. Dźwięki te są naprawdę bardzo głośne. Mogą być prawdziwą zmorą dla osób, które mają słaby sen. Ja problemów ze snem nie mam, ale pierwszej nocy obudziły mnie kilka razy!

- SKUTERY. Prawie tak wszędobylskie jak koty :)) Spacerując trzeba mieć się na baczności! :D 
- PAPIEROSY. Jeju. Grecy palą i palą. 
Siedzą przy stole przed domem, grają w Karty i palą. 
Czekamy na autobus (który jak zwykle się spóźnia), pan bileter czekający z nami odpada jednego papierosa od drugiego. 
Sklep mięsny, a za ladą Pan z papierosem w ustach!
Kelner obsługujący gości w restauracji co robi? Pali! I nie, nie w przerwie, tylko podczas przyjmowania zamówień.
- CUDOWNE SKLEPIKI. Sklepów z pamiątkami jest pełno na każdym kroku. W wielu jest dosłownie to samo, czyli praktycznie wszystko, bo można tam kupić wino, kosmetyki, mydła, pumeksy, gąbki do mycia, naczynia i sztućce, pocztówki, breloczki, magnesy, ubrania, figurki kotów, biżuterie, zakładki do książek, ołówki, długopisy i co tylko jeszcze zapragniesz!
Ale były też sklepiki, w których kobiety ręcznie tworzyły niepowtarzalne przedmioty. Torby, ozdobne naczynia, obrusy, dywany, welony. Cuda! I właśnie taki jeden wspaniały sklep znajdował się kilka kroków od naszego hotelu. A z czym mi się kojarzy? Z papierosami!!! Ciężko było w nim oddychać, ale przedmioty tam były piękne!



- TRANSPORT. Wspominałam już w poprzednich postach, że po Krecie podróżowaliśmy autobusami KTEL (rozkłady dostępne na e-ktel.gr). Z głównych dworców autobusy zawsze odjeżdżały na czas, ale czekając na przystankach w mniejszych miejscowościach zrozumieliśmy powiedzenie "my mamy zegarki, a Grecy mają czas" :) Samo podróżowanie było dość przyjemne, autobusy są duże, czyste, klimatyzowane.
Bilety można kupić na dworcach w kasach biletowych lub wsiadając do autobusu, u osoby, która bilety sprzedaje i sprawdza. Ponoć bilety można jeszcze kupić w niektórych sklepach. Nie wiem - my zawsze kupowaliśmy u biletera/ki lub w kasach.
SJESTA. Popołudniowy wypoczynek, zazwyczaj w godzinach 14:00 - 17:00. Oczywiście restauracji i sklepów z pamiątkami to raczej nie dotyczy, ale pozostałych owszem ;)) 
- DRZEWKA oliwne, cytrynowe i pomarańczowe. Ach, te zapachy!


Ci, którzy już wcześniej odwiedzili mojego bloga, wiedzą, że podróży na Kretę nie planowaliśmy. Kierunek naszej wycieczki był zupełnie inny, niestety z przyczyn od nas niezależnych musieliśmy zmienić plany 8 dni przed naszym urlopem. Czasu na zaplanowanie czegoś fajnego było mało, byliśmy też nieco zawiedzeni, że nasze plany nie wypaliły. Zdecydowaliśmy się więc na oferty biur podróży i tak padło na Kretę. Myślę, że to było przeznaczenie :)) Spędziliśmy niesamowity czas, zwiedziliśmy wiele pięknych miejsc i udało nam się w końcu odpocząć! Kreta jest cudowna.


Zaglądnijcie też tutaj: Miejsca na Krecie, które odwiedziliśmy


To już chyba ostatni post dotyczący Krety... A już niedługo pojawi się pierwsza fotorelacja z naszego Mini EUROTRIPU 2017 ;)

Dla przypomnienia: mini EUROTRIP 2016



You May Also Like

4 komentarze

  1. Na Krecie byłam kilka dobrych lat temu i wspominam ten wyjazd bardzo dobrze. Piękne widoki, miasteczka i genialne jedzenie :) Bardzo fajna foto-relacja :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo podoba mi się Twoja relacja z wieloma wskazówkami. Na Krecie jeszcze nie byłam, więc dobrze to wszystko wiedzieć.
    A co kotów, to chyba dość często osiedlają się one w pobliżu turystów. W zeszłym roku byłam na Lanzarote i tam towarzyszyły nam cały czas. Mnie one nie przeszkadzają. Wręcz przeciwnie miałam tam kilku moich ulubieńców :))
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak teraz patrzę na zdjęcia z Gramvousa, to aż mi się płakać chce. 15 lat temu jeździliśmy na Kretę co roku, 8-9 razy. Wspaniałe miejsce. Kiedyś na pewno tam wrócimy. Podstawa to samochód i boczne drogi. Warto mieć namiot, nie potrzeba wracać do hotelu. Piękne wspomnienia.

    OdpowiedzUsuń